menu Menu
Ukarana faszystka
Historia o faszystce, która uważała się za osobę bardzo religijną i bogobojną a i tak spotkała ją straszna kara. 
Mirosław Miniszewski Post w kategorii We wsi obok 23 stycznia 2020 0 komentarzy 1 minut lektury
Biała małpa Poprzedni Goście po 21:00 Następny

W gminie tragedia. Mieszkała tam faszystka z faszystą – bardzo nieprzyjemni ludzie, ale ostentacyjnie religijni. Chodzili i pouczali innych, sama zaś faszystka chodziła z jakoby święconą wodą po ulicach i kropiła tych, których uważała za lewaków, pedałów i masonów.

Ludzie mówili, że oni bardzo wierzący są, z Bogiem żyją i jego sprawy znają dobrze. Jedna baba z gminy postanowiła dzisiaj po południu sprawdzić tę tezę. Czekała aż faszystka pójdzie do sklepu Lewiatą po zakupy, zakradła się za nią w kolejce, klepnęła ją w pośladek i kiedy ta się odwróciła, baba wyjęła z za pazuchy świętą ikonę prawdziwą, ręcznie pisaną i pokazała jej tak, żeby faszystka na nią spojrzała. Kiedy faszystka to zrobiła, osłupiała, zsiniała, wyszły jej żyły na czole i zaczęła wyć. Wyjąc potwornie, wydrapała sobie oczy oczy pazurami, wyszarpnęła je z oczodołów, cisnęła na ziemię po czym je rozdeptała. Z ikony zaś szedł jakby ogień żywy do pustych oczodołów i raził faszystkę okrutnie, że w końcu skonała w sklepie przy ladzie w niewyobrażalnych męczarniach.

Zgromadzeni ludzie patrzyli w osłupieniu na popalone truchło. Baba z ikoną zaś rzekła, że chuja ona religijna była, skoro ikona ją tak załatwiła. Ludzie aż cmoknęli z zachwytu i zapytali, czy taka ikona to droga bardzo jest.


Poprzedni Następny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Zrezygnuj Opublikuj komentarz

keyboard_arrow_up