menu Menu
Policyjny napad w gminie
O tym jak Mała Chechła i pani Gutmann pojechały do gminy na zakupy, ale po drodze zostały napadnięte przez patrol powiatowej policji.
Mirosław Miniszewski Post w kategorii We wsi obok 13 kwietnia 2020 0 komentarzy 6 minut lektury
OPOWIEŚCI ZE WSI OBOK na poscastingu Poprzedni Mamo, człowiek! Następny

Mała Chechła rzadko jeździ do gminy. Po pierwsze ma już swoje lata, a po drugie jest na tyle samowystarczalna, że nie musi zbyt często bywać w sklepie. Przed świętami Wielkiejnocy jednak pojechała, bo musiała pomóc pani Gutmann, od której jest o wiele starsza, ale pani Gutmann jako ofiara szesnastu rozbojów komorniczych jest bardzo schorowana i słaba. Pojechała więc z siabrauką do sklepu, zrobić zakupy.  

Po dokonaniu sprawunków powoli wracały do wsi. Po drodze zostały jednak napadnięte przez patrol powiatowej policji. Napad przebiegał w sposób znany z ostatnich doniesień medialnych. Zostały uznane za winne łamania kwarantanny i przemieszczanie się bez celu, wbrew zakazowi rządu. Mała Chechła, która nie takie rzeczy przeżyła i nie takich napastników ataki odpierała, powiedziała do policjanta kilka słów za dużo, co skończyło się przewróceniem jej na ziemię, skrępowaniem, ciężkim pobiciem oraz wsadzeniem do samochodu policyjnego celem wywiezienia jej do aresztu. Pani Gutmann próbowała ratować sąsiadkę, ale również została ciężko pobita, zakuta w kajdanki i wrzucona do drugiego samochodu – po drodze wleczono ją po ziemi, że aż jej głowa podskakiwała na kamieniach brukowych. Policjanci przy tym odzywali się do kobiet wzgardliwymi słowy, wyzywali je od najgorszych i grozili straszliwymi konsekwencjami państwowymi.

Było przy tym tyle hałasu, że zbiegła się okoliczna ludność, aby zobaczyć co się dzieje i ku czemu to idzie. Jak ludzie zobaczyli, że aresztowano Małą Chechłę, wpadli w przerażenie i powiedzieli policjantom, żeby pod żadnym pozorem nie kontynuowali zatrzymania i żeby puścili kobiety, w przeciwnym razie spotkają ich przerażające konsekwencje. Ludzie przypomnieli ów przerażający epizod, kiedy to w czasie wojny komando SS najechało siedlisko Małej Chechły i na skutek tego lekkomyślnego działania ponieśli przerażające konsekwencje, w wyniku których wszyscy zginęli, wieszając się na okolicznych drzewach. Policjanci na to zaśmiali się w twarz ludziom i powiedzieli, że wywiozą te stare raszple do aresztu i tam jeszcze dostaną wpierdol, to się nauczą porządku w Rzeczypospolitej Polskiej. Ludzie powiedzieli, że Rzeczpospolita Polska nie ma tutaj nic do rzeczy, że zjawiska, które nastąpią niedługo, nie należą do porządku, nad którym jakakolwiek władza miałaby kontrolę, a już na pewno nie takie malcziki z powiatu jak oni. Mała Chechła w tym czasie wyglądała zza kraty samochodu i szyderczo się uśmiechała. Ludzie wiedzieli, że policjanci już mają przesrane.  Pojawił się nawet ksiądz wikary z pobliskiej parafii katolickiej, który z Małą Chechłą przyjaźni nie ma, ale w trosce o porządek publiczny zaapelował do policjantów, aby dla własnego dobra odstąpili od interwencji i aresztowania kobiet. Policjanci szydzili z księdza, zamknęli drzwi samochodów, uderzyli pałkami jeszcze kilka osób, które stały obok i pojechali do województwa do aresztu.

To było przedwczoraj. Dzisiaj rano Mała Chechła i pani Gutmann wróciły do wsi. Pani Gutmann bardzo słaba, pobita i w złym stanie psychicznym, Mała Chechła przeciwnie. Wszyscy wiedzieli, że żarty się skończyły i że mała Chechła teraz pójdzie na bagna, na trzęsawiska i moczary straszliwe, gdzie wśród starodrzewia potwornego będzie czynić swój kraft straszliwy, aby pragnieniu zemsty stało się zadość. Na wszelki wypadek ludzie pozamykali się w chałupach, aby i ich rykoszetem nie siekło.

Aspirant Patoleta, bo tak nazywał się policjant, który napadł przed świętami kobiety, rano pojechał na służbę, aby dalej gnębić i napadać miejscową ludność bez potrzeby. Wszyscy znali go z tego, że był zawsze wyjątkowym sadystą. Syn milicjanta, byłego zomowca i potem esbeka, z krwią swojej matki arckurwy wypił systemowe skurwysyństwo i z upodobaniem dręczył ludzi, do czego ostatnio miał bardzo dużo okazji.

O tym, co wydarzyło się kilka godzin temu, dowiedzieliśmy się od grupy drwali którzy przebywali w lesie w swoich szałasach, świętując drugi dzień świąt bimbrem i kiełbasą.

Patoleta jechał z partnerem samochodem przez las. Nagle się zatrzymał i wybiegł na drogę. Skórę miał zzieleniałą, a ręce mu się bardzo trzęsły. Zaczął potwornie wyć, a było to wycie człowieka jakby obdzieranego żywcem ze skóry. Na miejsce zbiegli się drwale i patrzyli ku czemu to idzie. Policjant zaczął potwornie wymiotować czarnym likwidem, potem dostał drgawek i przewrócił się na ziemię. Z ust, nosa, uszu i odbytu zaczęły mu wypełzać jakby robaki, takie czerwono brązowe z obleśnymi nogami i czarnymi oczkami, do tego piszczały złowrogo. Drwale aż zasłabli od tego ohydnego widoku. Kiedy Patoleta zobaczył co z niego wychodzi, poczuł, że to już koniec. Jeden stary drwal wiedział do czego doszło w gminie przed świętami i wiedział, że na policjanta została rzucona klątwa za czyny, których się dopuścił. Powiedział policjantowi, że teraz  będzie konał i że będzie trwało to bardzo długo, aż robaki dokonają perforacji narządów. Drwale, wiedzeni współczuciem ludzi lasu, poradzili więc policjantowi, aby się powiesił, skracając sobie okrutne męki. Aspirant podszedł więc do drzewa, zdjął pasek od spodni i powiesił się na gałęzi. Kiedy dyndał, drugi policjant, nie mogąc wytrzymać stresu, podszedł do suchego świerka i potężnym uderzeniem głowy nadział się oczodołem na solidny sęk, od czego też zmarł na miejscu. Drwale patrzyli na tę sytuację i na koniec powiedzieli, że przedstawiciele władzy odebrali swoją sprawiedliwość, która była nieuchronna. Na miejsce przyszła okoliczna ludność oraz policja z gminy. Nikt już nie jednak nie śmiał rozganiać ludzi i straszyć ich mandatami.  Przybyła na miejsce Baba Chwałpa Bantu powiedziała, że mieszkańcy lasu i świat lasu rządzą się innymi prawami niż świat miasta i gminy. Ludzie z radością rozeszli się do domów, bo wiedzieli, że przez kilka następnych dni będą mieli spokój.

Baba Chwałpa Bantu kraft Mała Chechła


Poprzedni Następny

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
keyboard_arrow_up