menu Menu
Studnia
O starej kobiecie i jej studni.
Mirosław Miniszewski Post w kategorii We wsi obok 22 marca 2020 0 komentarzy 1 minut lektury
Domy z podwójnymi ścianami Poprzedni Nadchodzące wybory a działalność gospodarcza Następny

We wsi obok mieszkała schorowana kobieta. Z tyłu, za jej chatką w ogrodzie jest stara wyschnięta studnia. Kobietę pierwszy raz zabrało do tej studni, kiedy była jeszcze dzieckiem. Od tamtej pory zabierało ją tam raz na jakiś czas, za każdym razem na kilka dni – potem studnia ją oddawała. Ostatnio znów ją zabrało. W końcu ktoś się tym zainteresował i przyjechała komisja z województwa. Badali studnię, potem przesłuchiwali kobietę. Zapytali ją, jak tam jest, w tej studni. Odpowiedziała, że niezbyt przyjemnie. Pytali jak ją tam zabiera. Mówiła, że zanim ją zabierze, w powietrzu czuć jakby zgniliznę siarkową, duszną taką, potem coś ją wiedzie ku studni i jakiś ciąg okrutny ją tam wciąga. Pytali kto lub co jest tam na dole. Powiedziała, że nie wolno jej o tym mówić. W końcu padło pytanie, gdzie jest jej lepiej – tu, czy tam na dole. Odpowiedziała, że jeden chuj tam czy tu. Komisja spisała protokół i pojechali.

Po południu przyjechała grucha z betonem i zalali studnię. Potem urzędnik zapieczętował ją pieczęcią wojewódzką i tyle tego było.

Dzisiaj wieczorem do kobiety przyszły siabrauki* zapytać co i jak. Ta siedziała przy stole martwa, z otwartymi oczyma, a z ust wystawał jej ogon prawie połkniętej makreli wędzonej. Przybyła na miejsce tragedii Baba Chwałpa Bantu powiedziała, że starym ludziom ciężko jest zmienić przyzwyczajenia.

*Siabrauka – w gwarze podlaskiej przyjaciółka.


Poprzedni Następny

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
keyboard_arrow_up